It's over
2005-03-23 || 21:41:50

Dali mi kija i kazali wyrysować granice. Co miałam oddzielić? Lepszego przyjaciela od gorszego? Postawić jasno warunki, zakazać wkroczyć na teren kogoś innego? Skoro są za daleko, niech podejdą...

Cholera! Przecież ja nie umiem wybierać na ludziach. Przekładać ich z obojętnością, jak kartki w książce od matematyki z podstawówki. Nie umiem, no nie umiem!

Odchodzę. Nie. Przepraszam, bo znowu kłamać rzekomo będę. Ja uciekam. I nie dziwi mnie, że nie wiem gdzie. Bo nie wiem nawet czemu. Chyba musze.

Wrócę, jak znajdę objazd i dziwnym trafem wskoczę na drogę powrotną. Ale, zaraz... Z moją marną 4 z geografii, czytaniem mapy do góry nogami, brakiem orientacji... Nie, nie. Przepraszam. Nie wrócę.

Chyba, że ktoś mnie znajdzie. Ale, ten ktoś, musi być tym kimś...

Dziękuje. Przepraszam. Powodzenia.

skomentuj||(24)



79
2005-03-05 || 22:11:16

Podobno są granice marzeń, fantazji, moralności. Tylko gdzie, skoro coraz częściej je przekraczamy z podniesioną głową, dumą w oczach. A nie tak miało być. Mieliśmy sie przed nimi zatrzymywać. Mieliśmy się hamować...

Mówią, że zbyt wiele wymagam. Już nawet nie od siebie, a od świata...

A ja bym tylko chciała płakać łzami szczęścia. I mieć drewniane kwiatki na oknie. Albo patrzeć na słońce w nocy z okna mojego pokoju. Mieć miauczącego psa i ciągle zadowoloną opiekunkę. Trochę ciepłego deszczu, śmiechu przez sen. Jednej pożeczkowo-cytrynowej herbaty. I dużego misia... Dla szczęścia.

I czemu to za dużo? Nie rozumiem, tak mało mnie uszczęśliwia, a mimo wszystko, zawsze to za dużo...
skomentuj||(22)



...
2005-01-24 || 00:33:40

Kim jesteś, Drogi czytelniku?

Rzekomo banalne pytanie. Napewno?

Chyba zbyt długo myślałam na odpowiedzią, bo nie wiem gdzie jej szukać.

skomentuj||(37)



Problemy?
2004-12-29 || 17:04:48

A gdyby tak odepchnąć wszystkie problemy? Na bok, gdzieś w kąt, gdzie nikt ich nie zobaczy. Gdzieś, gdzie nie będą mogły nas sięgnąć. Gdzie będą same. Bez nas, a my bez nich. One tam, a my tu. Rozłączeni, odepchnięci od siebie.

Gdzieś, skąd nie wyjdą, chyba że ktoś im pomoże.

A gdyby tak uciec? Zostawić problemy na tyłach. Wybić się do przodu i patrzeć na nie z góry. Wiedzieć, że są daleko za nami. Że nas nie dogonią. Że nie są tak szybkie, by zniszczyć przeszłość, teraźniejszość i złapać nas w przyszłości...

Zostawić je w tyłach, tak, żeby do nas nie doszły, chyba że ktoś im pomoże.

A gdyby tak po prostu zapomnieć? Niech będą. Niech męczą. Niech niszczą i marudzą. Może wystarczy o nich zapomnieć? Nie wiedzieć, że są. Nie zauważać. Może wystarczy patrzeć na nie łagodnie. Z pozytywnym nastawieniem, nie wyolbrzymiać je.

Może wtedy przestaną nam przeszkadzać...?

Albo nie... Może tych problemów po prostu nie ma? Może naszym jedynym problemem jest to, że tworzymy inne, bezsensowne problemy?

Po co? Przecież one nie są potrzebne.Prawda?
A może jednak...

skomentuj||(58)



List do Św.Mikołaja...
2004-12-19 || 17:56:43

Kochany Święty Mikołaju...

Pamiętasz mnie jeszcze? To ja... wcześniej pisywałam do Ciebie co roku. Dawno, dawno temu, gdy byłam małym, niewinnym dzieckiem. I wtedy, podobnie jak teraz, toczyła się nieustająca walka Dobra ze Złem. Tylko, że wtenczas Dobro zwyciężało, a może nie. Może moje małe oczka widziały niekwestionowaną przewagę Dobrych Mocy, niedoceniając podstępności tych drugich? Dziś jest inaczej. Przewrotne zapędy rosnącego w siłę Zła są wszędzie, w ciasnych kątach ludzkich mieszkań, w okopach wojny, w kręgach nadrzędnej władzy. Złe zalążki zakradły się już nawet w człowiecze serca. Cel ich jest jeden: omotać bezwzględnymi hormonami- trucizną, zakwitnąć i piąć się coraz wyżej i dalej przysłaniając człowiekowi obiektywizm spojrzenia i szczęśliwy horyzont. Dlatego piszę do Ciebie, kochany Święty Mikołaju. Chce Cię o coś prosić. Masz wielki dar. Dar Czynienia Dobra. Gdziekolwiek pojawiasz się, nawet pomimo ogromu problemów codzienności, ludzie uśmiechają się. Przez krótką, często niedostrzegalną chwilę, odgarniają z zasięgu wzroku Złe Pędy. Proszę. Obdaruj nas kochany Staruszku odrobiną Życzliwości, Zrozumienia, Tolerancji. Daj nam patrzeć na siebie z cierpliwością, a nade wszystko: obdarz Skrzydlatą Nadzieją. Nadzieją, która śpiewa w ludzkiej duszy dziękczynną pieśń.< Pieśń bez słów, która nigdy nie ustaje, a Jej spokojne dźwięki słychać nawet podczas burzy z piorunami. I pozwól, żeby ludzie nie myśleli o wszystkich nieszczęściach, które ich spotkały, ale o pięknie, które pozostało. Podaruj nam Miłość, wszystkim bez wyjątku, sypnij do skarpetek oprócz najlepszych słodyczy trochę Miłości, która potrafi przebaczać. Taką, która trwać będzie, aż do skończenia świata. Której dni nigdy nie będą policzone. Czy to dużo o co proszę? Proszę o jeszcze odrobinę, wiem, że Twoje magiczne sanie są pojemne, renifery silne, uciągną, proszę. Nie dopuść, abyśmy wśród wielu ludzi czuli się samotni, nie daj, abyśmy nie mieli dla kogo żyć. Pozwól zatrzymać się w pędzie życia, stanąć, poczuć mocny grunt pod nogami i popatrzeć na znajome twarze, które przed chwilą zlewały się w barwną, niezidentyfikowaną plamę. Ześlij nam pokój. Wymarz kłótnie, niepotrzebne wojny. To za dużo, czego pragnę? Jeszcze tylko to, to jedno...Pozwól nam dostrzegać Małe Rzeczy, źdźbło pszeniczne, małą czerwoną biedronkę, tęczowy łuk, wirujący na wietrze płatek śniegu. Daj nam podnieść strwożony, zawstydzony, smutny wzrok do góry. Popatrzeć prosto w słońce. A świat pachnieć będzie słodką, piernikową przyprawą, goździkami i jedynym, najwspanialszym na całym świecie zapachem, zapachem Świąt Bożego Narodzenia...

skomentuj||(31)



Nawet...
2004-12-04 || 22:05:08

I nawet miód
ma swój gorzki smak.
I nawet fiołki
czasami pachnął inaczej.
I nawet słońce
czasami grzeje zimno.
I nawet sen
czasami jest jawą.
I nawet miłość
czasami nie jest miłością.
I nawet deszcz
momentami jest suchy.
I nawet noc
czasami jest jasna.
I nawet cisza
potrafi być głośna.
I nawet ja
czasami nie jestem sobą.

I nawet jeśli coś ma jedną stonę,
posiada też tą drugą.

Niestety...

skomentuj||(39)